Wpis powstał dzięki współpracy z:

Presented by: This story appears in the Den of Geek x eBay special edition trading card magazine. Op-ed by Brian Volk-Weiss, creator of The Toys That Made Us and The Movies That Made Us. The beginning of my adventure with collecting cards was, as with so many things in my life, due to Star Wars. When I

Garbage Pail Kids w wieku 35 lat: nie wychodź z domu bez niego

Presented by: This story appears in the Den of Geek x eBay special edition trading card magazine. Op-ed by Brian Volk-Weiss, creator of The Toys That Made Us and The Movies That Made Us. The beginning of my adventure with collecting cards was, as with so many things in my life, due to Star Wars. When I

Przedstawione przez:

Ta historia pojawia się w specjalnym magazynie kart kolekcjonerskich Den of Geek x eBay. Op-ed: Brian Volk-Weiss, twórca Zabawki, które nas stworzyły i Filmy, które nas stworzyły.

Początek mojej przygody z kolekcjonowaniem kart, tak jak w przypadku wielu innych rzeczy w moim życiu, zapoczątkował Gwiezdne Wojny. Kiedy byłem bardzo młody, fascynowało mnie wszystko, co dotyczyło odległej galaktyki, ale nie mieliśmy dużo pieniędzy na zabawki.

Mimo to na początku histerii Gwiezdnych Wojen istniał prawdziwy niedobór (używając fantazyjnego słowa) towarów. Nawet gdybyś mógł sobie pozwolić na Sokoła Millennium, możesz go nie znaleźć. Ale można było znaleźć karty i były niedrogie. Nigdy nie zapomnę tych pierwszych, które miałem, z niebieskim tłem i małymi białymi kropkami. Potem były zielone i chociaż z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu nie mam wyraźnych wspomnień o kartach Imperium Kontratakuje, które były w moich brudnych rękach, zostałem zdmuchnięty, gdy karty Powrót Jedi trafiły na półki. Ich żywe czerwone obramowania sprawiały, że wyglądały na okładki wszystkich magazynów Time! Jedi Luke patrzył na swoją rękę, Luke rozmawiał z księżniczką Leią, a R2-D2 wyrzucał grad iskier, kiedy został postrzelony, próbując włamać się do bunkra Endora – te karty przemówiły do ​​mnie w bardzo głęboka droga. Nie można przecenić ich wpływu.

Żyliśmy w świecie, w którym nie było odtwarzaczy DVD, a nawet magnetowidy wciąż były trochę oddalone. Zebranie tych kart umożliwiło mi ponowne przeżycie filmów w mojej głowie. Wiem, że to brzmi jak banał, ale naprawdę pamiętam, jak siedziałem w łóżku, skulony pod kocami z latarką, przechodząc przez ogromny stos, który moja mała ręka ledwo mogła utrzymać (nie, ta niesławna karta C-3PO z pozornie wyprostowanym penis nie był jednym z nich!). Przerzucałem te zielone i niebieskie, a gdy to robiłem, filmy nie były szpulowane w mojej głowie. Były magiczne i były dla mnie cenne. Mam jeszcze trochę.

Następny krok na mojej ścieżce zbierania kart rozpoczął się na boisku szkolnym przy PS 144, kiedy byłem w czwartej klasie. Grupa moich kolegów z zawodu kręciła się wokół czegoś. Podszedłem, żeby się przyjrzeć i odkryłem, że byli skupieni na kilku kartach. Moje zainteresowanie natychmiast zmalało. Nigdy nie byłem fanem sportu, ponieważ dorastałem kojarzyłem karty z baseballem, piłką nożną i wszystkimi grami, które nigdy nie zwróciły mojej uwagi. Moim zdaniem moje ukochane karty Gwiezdnych Wojen były z reguły wyjątkiem od tępych kart.

Ale gdy się zbliżyłem, zobaczyłem, że te są inne. Były w jaskrawych kolorach i przedstawiały coś, co, moim zdaniem, wyglądało na szalone postacie z kreskówek. To było moje wprowadzenie do Garbage Pail Kids. I jak każdy inny dzieciak w moim wieku byłem bardzo podekscytowany i natychmiast poinformowałem mamę, że musimy zacząć kupować hurtowo karty Garbage Pail Kids!

Takie karty były często określane jako „karty kolekcjonerskie”, ale to określenie tak naprawdę nie odnosiło się do mojej kolekcji Star Wars. Zebraliśmy je z przyjaciółmi, ale tak naprawdę nigdy nimi nie handlowaliśmy. Dzieci ze śmieciami były inne – faktycznie nimi handlowaliśmy. Doskonale pamiętam, mimo że minęło już 35 lat, rezygnując z czegoś z zakresu kilkunastu kart w zamian za kartę Nasty Nick, oznaczoną 1A. Teraz, żeby spojrzeć na to z perspektywy, kiedy ta karta została mi zaoferowana w handlu, moja reakcja była taka sama, jak gdyby ktoś wszedł teraz do mojego biura i zaproponował mi wymianę za prawdziwą Mona Lisę – Paskudny Nick 1A to poważna sprawa .

Krótko na bok: zawsze uważałem za zabawne, że Garbage Pail Kids miały karty oznaczone 1A i 1B – każda zawierała tę samą grafikę, ale miała inną nazwę. Najwyraźniej starali się mieć dwa razy więcej kart za tę samą ilość grafiki. Z biznesowego punktu widzenia nie można polemizować z tą logiką. Z punktu widzenia kolekcjonera, a także małego chłopca, podwójne oznaczenie było naprawdę fajne, ponieważ oznaczało, że masz szansę zebrać 200 kart zamiast 100 – dzięki temu polowanie było o wiele bardziej ekscytujące.

Dziś nadal zajmuję się kartami kolekcjonerskimi. Mam szczęście współpracować z moimi częstymi współpracownikami Brianem Stillmanem i Kelley Slagle przy nowym dokumencie zatytułowanym Igniting the Spark: The Story Of Magic: The Gathering. Na początku procesu nie wiedziałem prawie nic na ten temat, ale Brian Stillman uprzejmie wprowadził mnie w jego zawiłości i teraz jestem oczarowany (gra słów zamierzona!).

Chociaż nigdy nie byłem w nich dobry, zawsze intrygowała mnie matematyka, więc zafascynował mnie Richard Garfield, twórca Magic: The Gathering. Po raz pierwszy wyobraził sobie grę w 1991 roku, kiedy był doktorantem matematyki kombinatorycznej. Dokument będzie głębokim zanurzeniem się w historii Magic: The Gathering. Jak wie każdy, kto widział Zabawki, które nas stworzyły i Filmy, które nas stworzyły, jestem niezwykle zainteresowany ludzkimi historiami stojącymi za wszystkimi tymi zjawiskami kulturowymi.

Historia Magic: The Gathering jest niesamowita – to, co dosłownie zaczęło się od kart domowej roboty, stało się najbardziej dochodową grą na rynku, ostatecznie odnosząc tak duży sukces, że ostatecznie kupił jej prekursora, Dungeons & Dragons (przepraszam wszystkich fanów Owlbear!). Bycie częścią tego projektu było przyjemnością, a poznanie, w jaki sposób pierwotny pomysł Richarda Garfielda przerodził się w wielomiliardowy przemysł, było niesamowitą podróżą.

Bycie małą częścią Igniting the Spark: The Story Of Magic: The Gathering sprawia, że ​​czuję się, jakbym zatoczył pełne koło. To, co zaczęło się jako obsesja na punkcie kart z Gwiezdnych Wojen i przekształciło się w zauroczenie Garbage Pail Kids – wciąż mam swojego Paskudnego Nicka i mojego obrzydliwego, pomimo jego dobrego imienia, Rozgarnięty Brian (nie mam lub nie chcę naprawdę szalonych Fryin ‚Brian) – zwieńczeniem tego filmu dokumentalnego o najbardziej udanej grze karcianej wszechczasów. Mówi się, że nie powinieneś przewidywać, ale pójdę na skrajności – samo napisanie tej przedmowy odnowiło moje zainteresowanie kartami tak bardzo, że mój portfel wkrótce zacznie odczuwać ból.

Nie mogę się doczekać

Tytuł oryginalny: Garbage Pail Kids at 35: Don’t Leave Home Without It
Źródło: d-o-g

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest

Serdecznie polecamy nasze zaprzyjaźnione serwisy: