Wpis powstał dzięki współpracy z:

Reżyser Dean Parisot podejmuje się kończącej trylogię kontynuacji Bill and Ted Face the Music i trzyma się lądowania, oto jak to zrobił.

Bill i Ted twarzą w twarz z dyrektorem muzycznym rozmawia o zjednoczeniu zespołu [ekskluzywne]

Reżyser Dean Parisot podejmuje się kończącej trylogię kontynuacji Bill and Ted Face the Music i trzyma się lądowania, oto jak to zrobił.

Reżyser Dean Parisot bierze udział w kontynuacji trylogii Bill i Ted Face the Music i trzyma się lądowania, oto jak to zrobił.

Bill i Ted Face the Music to kontynuacja trwająca ponad trzydzieści lat. Wielu wierzyło, że to się nigdy nie wydarzy. Ale teraz musical science-fiction trafi do wybranych kin i na targi w ten piątek, 28 sierpnia. Jednocześnie zostanie wydany na PVOD za 25 dolarów za bilet. To była długa i kręta droga, ale na początku jej koncepcji stało się jasne, że tylko jeden człowiek może to zrobić za fotelem reżysera.

Tym człowiekiem jest Dean Parisot. I zna się na komedii science fiction. Jest prawdopodobnie najbardziej znany ze swojej pracy przy klasycznej komedii Galaxy Quest z 1999 roku, w której wystąpili Tim Allen, Sigourney Weaver i nieżyjący już Alan Rickman. Jest to jeden z definiujących filmy tego gatunku. Jeśli nie mógł dobrze zrozumieć Billa i Teda 3, nikt nie mógł. Dobra wiadomość jest taka, że ​​utknął na podeście.

Miał pewną pomoc. Bill i Ted Face the Music nie istnieliby bez ekranowych rodziców Keanu Reevesa i Alexa Wintera. To samo można powiedzieć o twórcach serii Ed Solomon i Chris Matheson. Dean Parisot wszedł jako piąte koło i jest spoiwem, które z pewnością łączy w sobie klasykę. Jakoś udało mu się uchwycić ducha pierwszych dwóch filmów. To film Billa i Teda na wskroś.

Spotkaliśmy się z Deanem Parisotem na krótką pogawędkę o filmie i po drodze dowiedzieliśmy się kilku interesujących rzeczy. Bill i Ted stają twarzą w twarz z muzyką, na którą warto czekać. A filmowiec dopilnował, żeby nigdzie tego nie schrzanił.

Bardzo dziękuję za zrobienie filmu, który nie zawodzi. Jestem jednym z największych fanów Billa i Teda, których myślę, że kiedykolwiek mogłeś znaleźć. Uwielbiam ten film. Więc przede wszystkim … chciałbym tylko podziękować, że nie schrzaniłeś sprawy.

Dean Parisot: Dzięki. To naprawdę słodkie.

Może kilka miesięcy temu widziałem wywiad z Seanem Pennem. Mówił o prawdziwym facecie, na którym był oparty Jeff Spicoli. Jakieś 40 lat później wpadł na niego na plaży. Sean Penn mówił o tym, jak kadencja tej postaci wciąż była w tym facecie. Ale on urósł. Nie był takim surferem, jakiego pamiętał. Wnosicie do tego ten sam pomysł. Jak znalazłeś, gdzie się udać? Bill i Ted nie są postaciami z kreskówek, których można się spodziewać. Zmieniasz ich w prawdziwych ludzi. Ale nie tracisz też tego, co czyni ich Billem i Tedem. To wspaniała równowaga, którą udało się pięknie osiągnąć.

Dean Parisot: Nie, absolutnie. Chodzi mi o to, że wyzwaniem było uczynienie tego współczesnym. Ale opowiedz też historię o dwóch postaciach w średnim wieku. Nie nastolatki. Zmieniłyby się, ale nie mogły się całkowicie zmienić. Nie powinny zmieniać się na tyle, żebyś nie odpowiadał im jako oryginalny Bill i Ted. Przy tym wszystkim mają swój optymizm i przyjaźń. Ich dziwny slang. Uważam za to Ed, Chris, Keanu i Alex. Wszyscy dużo o tym rozmawialiśmy. Jest po prostu ugruntowany w rzeczywistości tego, co by się z nimi stało. Kim byliby w tym momencie historii. Raczej niż 29 lat temu. Ale to naprawdę był Alex i Keanu. Ciężko pracowali, próbując stworzyć te postacie, które znali bardzo dobrze. I nadal graj w nie w średnim wieku. A to było wyzwanie. Myślę, że były absolutnie doskonałe, tak jak późniejsze wersje.

Zawsze było takie przekonanie, że Bill i Ted to dwaj kolesie, jeden mózg. W oryginałach zdecydowanie mają swoją osobowość. Tutaj naprawdę to popieracie i tworzycie w pełni ukształtowane osobowości zarówno dla Billa, jak i Teda, co moim zdaniem było świetne. Robisz to, nie przerywając żartu, kim są ci dwaj.

Dean Parisot: Absolutnie udaje im się. Dużo o tym rozmawialiśmy. Tak.

Ted naprawdę nie jest zadowolony z siebie w żadnym z przyszłych scenariuszy. Pomyślałem, że to jeden z najzabawniejszych i najbardziej serdecznych momentów w tym filmie. Myślę, że wiele osób może się z tym utożsamiać. Zwłaszcza gdyby byli w tym scenariuszu, w którym musieliby się spotkać.

Dean Parisot: To dla mnie jedna z najzabawniejszych scen. Uwielbiam to. Gdzie Ted musi teraz rozmawiać ze sobą jako stary człowiek. Dużo rozmawialiśmy o różnych cechach Billa i Teda. I trochę odwrócili role w środku filmu. Ponieważ zaczyna się od tego, że Ted jest znacznie bardziej pesymistyczny i prawie zaniepokojony tym, co się stało. Potem trochę przewraca się na drugą stronę. To interesujące, ponieważ myślę, że to Bill jest w zasadzie tym, który zawsze stara się jak najlepiej wykorzystać to. W porządku. I tak właśnie spojrzeliśmy na nowego Billa i Teda,

Pomyślałem, że związek Teda z ojcem jest bardzo prawdziwy. Naprawia to, co było swego rodzaju burzliwym związkiem z jego dalszymi przez lata. Widzę to teraz w niektórych związkach, kilka lat od chwili, gdy po raz pierwszy zobaczyłem ten film w moim życiu. Ludzie godzą swoje różnice. To ma sens i daje im obu prawdziwą charakterystykę, której wielu może się nie spodziewać po filmie takim jak Bill i Ted.

Dean Parisot: Tak, to była interesująca rzecz. Musisz to pogodzić? Co fani wiedzieliby o tych pewnych związkach, a co by wiedział zwykły kino, który nie widział pierwszych dwóch. Chcieliśmy, żeby Ted wykorzystał tę historię, zupę do badań historii dla ludzi, którzy widzieli oba poprzednie filmy. Ale stwórz także sytuację, w której możesz wypełnić puste miejsca, jeśli chcesz. Możesz zrozumieć Teda i to, co stało się z nim w jego życiu. Zwłaszcza jeśli chodzi o jego ojca. Myślę, że ta początkowa scena z jego tatą dość wyraźnie przedstawia tę samą sytuację, w której mieli ze sobą 29 lat temu. Ale był to zabawny moment z Tedem. To oczyszczająca chwila, która czeka na upływ czasu. To było zabawne, ponieważ musiało się wydarzyć, aby pomóc w popchnięciu historii i ich związku.

Bill i Ted’s Excellent mają jeden z najbardziej ekonomicznych okresów w historii komedii. To idealne 90 minut. Zgodnie z tą zasadą Bogus Journey. I jeszcze raz, wyciągacie to tutaj. To wszystko zabójcze bez wypełniacza. W przypadku wielu z tych filmów o odrodzeniu wydaje się istnieć chęć przekształcenia ich w dwu i pół godzinny film. Co powstrzymało was przed oddaniem się temu scenariuszowi?

Dean Parisot: To nie jest Lawrence z Arabii. To musi zająć 90 minut. Firma nie utrzymuje się w ten sposób. To jest inne zwierzę. Seinfeld powiedział kiedyś, że nie chce oglądać niczego, co było dłuższe niż 90 minut. Nie zgadzam się z tym. Uwielbiam pewne prace. Lawrence of Arabia to wielka przygoda z różnymi rodzajami patosu i dramatu. Ale Bill i Ted?

To naprawdę precyzyjne kręcenie filmów. Jesteś także trzecim reżyserem serii. Jednak wszystkim trzem udało się zachować ducha tego, co to jest. To jest przede wszystkim film Billa i Teda.

Dean Parisot: Dziwne jest wejść w coś takiego. To już zostało ustalone, prawda? To dla nas wielka rzecz. Kiedy tworzysz oryginalny film, masz pełną swobodę tworzenia. To jest inne zadanie. W pewnym sensie starasz się trzymać rzeczy, które sprawiają, że są zabawne i atrakcyjne. Podczas tworzenia czegoś, co jest ponownym uruchomieniem. Więc jest to trudne. Restart Star Treka, pierwszy z J. J. Abramsem, był naprawdę dobry. Pomyślałem, że to świetny przykład ponownego uruchomienia czegoś z duchem oryginału, ale zostało to skomputeryzowane. W duchu tego staraliśmy się zrobić to samo.

Jeśli chodzi o wywołania zwrotne do oryginału, również ten aspekt przylgnęliście. Nie polega zbytnio na nostalgii. Jest mnóstwo pisanek. A niektóre są niesamowite. Ale równowaga istnieje. To jest nowe i wydaje się świeże, a jeśli chodzi o historię, nie jest to tylko wybieganie na to, co było przed nią.

Dean Parisot: Tak. Wiesz, nie bądź oczywisty. Nie, dziękuję. Doceniam to. Trudno to zrobić. Wiesz, ponieważ złagodzenie pobłażliwości jest tak trudne.

W pewnym momencie słyszałem, że Kurt Cobain miał być jednym z muzyków, których Billie i Thea, córki Billa i Teda, przywieźli z przeszłości . Czy obecność Dave’a Grohla w filmie zapobiegła temu?

Dean Parisot: To był zbiór wyborów. Jesteśmy niezależnym filmem niskobudżetowym. Więc nie mogliśmy sobie pozwolić na prawa do rzeczy. Więc to była część tego. W końcu szukamy ikonicznych, ale interesujących muzycznie wyborów, które wpłynęłyby na muzykę. Jakie były przykłady różnych aspektów muzyki ostatnich 1000 lat. Więc, oczywiście, wiesz, jazz jest kluczem, ponieważ chodzi o improwizację. Jimi Hendrix jest o eksperymentowaniu dźwiękowym z rock and rollem, a Mozart jest niewątpliwie geniuszem. Klasycznie orkiestrowy. Niesamowity. A Ling Long był mitycznym chińskim wynalazcą muzyki. I oczywiście rytm istnieje od zarania dziejów. Następnie dodajesz Kid Cudi jako aktualną gwiazdę pop, a potem umieszczasz Death na basie. A potem masz wystarczająco dużo muzycznych wpływów. Zgadza się?

Gdzie był Jim Martin?

Dean Parisot: OK, cóż, może nie moglibyśmy zrobić wszystkiego? Jest wielu ludzi, którzy również nie są zainteresowani byciem ingerencją, więc jest to trudne. Starasz się czynić dobro koncepcyjnie z tym, co sprawia, że ​​coś działa. A potem prawda jest taka, że ​​możesz zostać pozwany. Ale Hendrix, jego majątek był w porządku. Rozumiesz, wiesz?

Kiedy usłyszałem muzykę … Piosenka, która uratowała wszechświat … Pomyślałem, że jest świetna, bo dla mnie brzmi jak muzyka Billa i Teda. Czułem się, jakby miał elementy wyciągnięte z pozostałych dwóch ścieżek dźwiękowych, aby brzmiało w ten sposób. Rozmawiałem z twórcami serii i nie wiedzieli, czy to prawda, czy nie.

Dean Parisot: To nieprawda. Starałem się później zdobyć ten utwór. Mamy genialnego nadzorcę muzycznego i staraliśmy się spróbować połączyć ten kawałek. Dopiero potem się udało. Więc ta muzyka została zebrana jako wspólna kolekcja i jako zbiór Frankensteina wielu utworów, które zostały nam przedstawione jako możliwość.

To niesamowite, ponieważ brzmi jak Bill i Muzyka Teda. Jeśli to ma sens?

Dean Parisot: Tak. To znaczy, myślę, że szukając, co by to było, kończy się na tym, że koncentruje się na gitarze. Kończy się również pod wpływem epoki. Ale masz też innych ludzi grających w tym zespole. Jest to więc mieszanka wszystkiego. Naprawdę.

W filmie nie ma stacji. Gdzie on był? Widziałem, jak zaczęła się szerzyć teoria, że ​​Kid Cudi jest w rzeczywistości przejawem Stacji. Czy to prawda?

Dean Parisot: Nie odpowiem. Ale rozmawialiśmy o stacji. Nie mogliśmy zmieścić Stacji. Więc w tym wszystkim będziesz musiał zapytać Eda i Chrisa. Czy stacja Kid Cudi? Nie, nie jest. To nie jest. To było to. Ujmijmy to w ten sposób. Nie było o tym dyskutowane, ale pokochaliśmy Kid Cudi. Uwielbiamy odwoływać się do Station. I że to on to robi. Więc kto wie?

Bill i Ted Face the Music pojawią się w wybranych kinach w ten piątek. Dostanie też jednoczesne wydanie na PVOD.

Tytuł oryginalny: Bill and Ted Face the Music Director Talks Getting the Band Back Together [Exclusive]
Źródło: movieweb

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest

Serdecznie polecamy nasze zaprzyjaźnione serwisy: