Wpis powstał dzięki współpracy z:

Śpiewać albo nie śpiewać w remake’ach Disneya na żywo

Odkąd Disney zaczął wprowadzać na żywo adaptacje swoich klasycznych filmów animowanych w 2015 roku, w ciągu ostatnich pięciu lat widzieliśmy mniej więcej jedno nowe wydawnictwo rocznie, z których każdy musiał stawić czoła pytaniu, czy podjąć próbę wykonania numerów muzycznych - prawdopodobnie najbardziej charakterystycznego elementu - bez pomocy animatorów i wyszkolonych śpiewaków. W przypadku filmów

Odkąd Disney zaczął wprowadzać na żywo adaptacje swoich klasycznych filmów animowanych w 2015 roku, w ciągu ostatnich pięciu lat widzieliśmy mniej więcej jedno nowe wydawnictwo rocznie, z których każdy musiał stawić czoła pytaniu, czy spróbować swoich sił w numerach muzycznych. prawdopodobnie najbardziej charakterystyczny element – bez pomocy animacji i wyszkolonych śpiewaków.

W przypadku filmów takich jak Mulan z 2020 roku, wielu reżyserów całkowicie zrezygnowało z robaczkowych piosenek i złożonych scenografii muzycznych, argumentując, że po prostu zbyt trudno jest zarządzać zmianami tonalnymi w historiach, które stały się nieco mroczniejsze w tłumaczeniu z piosenkami, które są wystarczająco jasne i przyjemne dla młodych odbiorców. Ale nawet te filmy, które przyjęły kierunek z udanych musicali filmowych, nie zawsze odtwarzały magię muzycznych numerów Disneya. Tutaj analizujemy, które filmy były słuszne, aby porzucić muzykę, a które dostają punkty za próbę.

Uwaga na temat oceniania: zdefiniowałem „numery muzyczne” jako obejmujące śpiew i jakąś formę choreografii, więc fragmenty piosenek zostały usunięte. Nie uwzględniłem żadnych napisów końcowych piosenek (wspólny czynnik w tych adaptacjach), ponieważ są one tylko audio. Każdy film oceniam według wysokich / średnich / niskich dźwięków, co w żadnym wypadku nie spełnia żadnych profesjonalnych standardów muzycznych i powinno być dość oczywiste.

Numery muzyczne: 0,

Sukces: wysoka ocena

Jako pierwsza adaptacja na żywo pojawiły się oczywiście pytania, czy „Kopciuszek” Kennetha Branagha sprawiłby, że aktorzy nuciliby „A Dream is a Wish Your Heart Makes”, czy myszy CGI pracowałyby przy „Cinderelly Cinderelly” – kapryśne chwile dla dzieciaki, ale trudniej jest zawiesić niewiarę, gdy przed kamerą są prawdziwi ludzie.

„Naprawdę nie wiem, jak pisać takie rzeczy” – powiedział scenarzysta Chris Weitz w wywiadzie dla Cinema Blend w 2015 roku – i myślę, że jest to coś, co dla mnie jest o wiele łatwiejsze w przypadku filmu animowanego . Dlatego wiele animowanych filmów Disneya to musicale. W przypadku akcji na żywo wchodzenie i wychodzenie z tych momentów piosenki jest naprawdę bardzo trudne. ”,

Zamiast tego, Weitz i Branagh zdecydowali się na zapisanie ikonicznych melodii – które są tak samo rozpoznawalne w formie instrumentalnej jak śpiewane – do kluczowych emocjonalnych momentów. Kopciuszek Lily James również otrzymuje nową mantrę: miej odwagę i bądź miły. To przybliżone tłumaczenie słów z „A Dream is a Wish Your Heart Makes”: bez względu na to, jak rozpacza twoje serce / jeśli nadal wierzysz / sen, którego pragniesz, się spełni. Ale zamiast być podświadomym pragnieniem, które zostaje rozwiązane podczas drzemki, mantra przypomina bohaterce, aby świadomie trzymała się mocno wiary w dobro innych ludzi, a ostatecznie zostanie za to wynagrodzona.

Film odzwierciedla to w sposób, w jaki odtwarza scenę „Bibbity Bobbity Boo” wróżki (Helena Bonham Carter) bez samej piosenki (gra na napisach końcowych), ale z zachowaniem kaprysu. Magia zastępuje muzykę, a film nie cierpi na brak. (Nie zapominajmy też, że Ever After, ukochana adaptacja z 1998 roku z Drew Barrymore w roli głównej, również nie potrzebowała muzyki, aby wywierać wpływ.)

Co najważniejsze, ratuje ją śpiew Elli: ludzie króla zamierzają opuścić jej dom, ponieważ nie udało im się dopasować szklanego pantofelka do żadnej z jej przyrodnich sióstr, kiedy jej głos dobiega ze strychu – dzięki myszom, którzy mogą nie być w stanie śpiewać, ale wciąż są wystarczająco sprytni, aby otworzyć zasuwkę w oknie. Jej nucenie angielskiej pieśni ludowej „Lavender’s Blue” (.), Kiedy jestem królem głupkowatym / będziesz królową) ostrzega mężczyzn o jej obecności i tak Kit identyfikuje ją, zanim pantofelek napotka jej stopę.

Ten Kopciuszek musi zrobić (prawie) wszystko sama, od pomocy w obowiązkach domowych, zanim jeszcze będzie zmuszona czekać na swoją macochę i przyrodnie siostry, po oczarowanie księcia, po zapewnienie sobie wolności i jest dla niej lepsza.

Numery muzyczne: 2,

Sukces: niska ocena

„Co to za piosenka?” – pyta młody Mowgli przed jednym z dwóch głównych numerów muzycznych „Księgi dżungli”. „Nigdy wcześniej nie słyszałeś piosenki?” Baloo (Bill Murray) wstrzymuje oddech. „Każdy ma piosenkę”. A potem wskakuje – zarówno dosłownie, jako niedźwiedź CGI, jak i w przenośni, dla aktora – do „Nagich potrzeb”. Jak dotąd nie jest to umiejętna interpretacja, ale w porównaniu z niesamowitym automatycznym dostrajaniem w innych wpisach, w rzeczywistości brzmi jak on.

To samo dotyczy „I Wanna Be Like You”, w którym Christopher Walken kieruje swoim najlepszym Królem Louie: Traci nadpobudliwą energię wersji animowanej, ale bez wątpienia to on omiata sobie drogę przez piosenkę. Obie liczby pokazują, jak The Jungle Book ostatecznie odnosi sukces w późniejszym filmie The Lion King (oba w reżyserii Jona Favreau): Zwierzęta CG przynajmniej przypominają ludzi, którzy je wyrażają, więc nawet jeśli są niedoskonałe, nadal są osobiste.

Numery muzyczne: 10,

Sukces: druga uwaga

Jedyną rzeczą, która ratuje Piękną i Bestię, jest „Gaston”. Ta adaptacja przewyższa inne pod względem liczby utworów muzycznych, ale prawie wszystkim brakuje zarówno animowanego oryginału, jak i musicalu na Broadwayu. (Co ciekawe, nowe liczby wyjaśniają tę pierwszą, z niewielkim nakładaniem się na drugą). Ten esej wideo z Sideways najlepiej ilustruje fatalną wadę filmu: obsadzenie aktorów, którzy nie są piosenkarzami, jako głównych. Belle Emmy Watson ma jedną z najbardziej rozpoznawalnych piosenek Disneya „I Want”, a jej głos jest całkowicie spłaszczony dzięki automatycznej regulacji. W piosenkach takich jak „Evermore”, w których Dan Stevens ma nas przekonać, że pod Bestią wciąż kryje się człowiek, jest pozbawiony wszelkiej tęsknoty.

Aktorzy, którzy są wyszkolonymi śpiewakami, jak Audra McDonald jako Madame de Garderobe, lub którzy wcześniej sprawdzili się w musicalach filmowych, jak Ewan McGregor jako Lumière, mają za mało czasu na ekranie. „Bądź naszym gościem”, czarująco naśladujący całą branżę hotelarską w jej próbach zmiany czasu dzięki sprytnym nowym tekstom i olśniewającej animacji CG, kończy się uczuciem bezdusznej próby skopiowania magii oryginału. Najlepszym sposobem, w jaki mogę podsumować muzykę Beauty and the Beast, jest to, że motyw otwierający preludium ma więcej charakteru niż połowę numerów.

Dzięki Bogu za „Gaston”. Dochodzi w idealnym momencie, aby ożywić zarówno swojego chamskiego antagonistę (Luke Evans), jak i publiczność. Wynika to głównie z Le Fou (Josh Gad, który łączy swoje doświadczenie na Broadwayu i jego głupkowaty urok Olafa z Krainy Lodu) oraz chytre meta szczegóły, że dosłownie płaci każdemu w tej tawernie, aby zacząć śpiewać pochwały Gastona. Podczas gdy Le Fou potajemnie rzuca monety damom, by śpiewały nad mięśniami Gastona, mężczyznom, aby tańczyli i toczyli z nim kpiny, a także chórowi klientów, aby nadal generować nowe refreny, Gaston w końcu jest wystarczająco zachęcany, aby przejąć inicjatywę i zachować to. picie piosenki-slash-hołd trwający w nieskończoność, dopóki Maurice (Kevin Kline) nie wpadnie. Cóż, wszystko co dobre musi się skończyć.

Numery muzyczne: 5,

Sukces: wysoka ocena

Odważna adaptacja Guya Ritchiego jest najbardziej udana z całej grupy, chociaż nie jest tak przekonująca, jak jeden ze schematów Dżina. Uporczywe trzymanie się w filmie wersji „Friend Like Me” Robina Williamsa – ponownie, film Sideways ma bardziej dogłębną analizę – szkodzi Willowi Smithowi, który w przeciwieństwie do innych aktorów z tej listy ma dość kotłów tę kultową rolę. Szczególnie zaskakujące jest to, że istnieje inna okładka, ze Smithem w swoim żywiole, grającym na napisach końcowych, które bardzo uderzają.

To nie jest tak, że Ritchie traktował każdy element animowanego Aladyna jako nietykalny: „One Jump” zostaje powtórzony, gdy Aladdin (Mena Massoud) objeżdża miasto Jasmine (Naomi Scott). Gdy śledzi jego drobną złodziejstwo, zręczną sztuczkę i pomysłowe oszustwo, poznaje ulicznego szczura lepiej, niż mógłby osiągnąć jakikolwiek dialog. Ten numer jest nieco szalony, co przejawia się w stylu mówionego śpiewania, ale nadal jest niezaprzeczalnie zabawny.

„Prince Ali” ma tę samą radosną energię i daje dżinowi trochę więcej swobody. W połowie drogi jest świetny moment na „upuszczenie rytmu”, który mógł być ad libbed lub wbudowany, ale tak czy inaczej jest to całkowicie nieoczekiwane. Kilka sekwencji tanecznych wyczarowuje A Knight’s Tale w ich anachronicznym stylu, ale wciąż wzmacnia film, pokazując, jak bardzo dżin może zmusić ludzi do wykonywania jego rozkazów w służbie jego pana.

Niestety, „Cały nowy świat” jest całkowicie niezapomniany i został nakręcony tak ciemno, że przegapisz wszystkie szczegóły, które sprawiły, że magiczny dywan był tak ekscytujący dla księżniczki i widzów. Numer „Speechless” Ditto Jasmine i jego tragiczny refren. Jeśli adaptacja na Broadwayu czegoś nas nauczyła, to tego, że nie masz nic dobrego.

Numery muzyczne: 7,

Sukces: niska ocena

Wreszcie film Disneya, w którym pyta się, dlaczego ktokolwiek miałby myśleć, że remake jest konieczny. Bez pomocy oszałamiającej animacji „Circle of Life” i „I Just Can’t Wait to Be King” nie dorównują epickiej skali swoich poprzedników, więc oba wczesne numery są po prostu rozczarowujące. Chociaż Chiwetel Ejiofor to świetny wybór, jeśli chodzi o głos Scara, jasne jest, że reżyser Favreau i współpracownik Tim Rice nie wiedzieli, co zrobić z „Be Prepared”. Wpadając na ten sam problem zmian tonalnych, dostosowali go do monologu mówionego po części, po części do piosenki, ale sam numer jest tak zdezorientowany, że można przejść przez połowę, zanim zorientuje się, gdzie w filmie mają być.

Animowane komputerowo zwierzęta tracą cały charakter i niesamowicie niesamowite jest patrzeć, jak ich usta otwierają się i zamykają bez wymawiania tekstu. Automatyczne dostrajanie spłaszcza postacie drugoplanowe, takie jak Pumbaa Setha Rogena, choć w jakiś sposób okładka jego i Timona (Billy Eichner) „The Lion Sleeps Tonight” wciąż jest niesamowicie czarująca. A potem jest „Can You Feel the Love Tonight”,

Donald Glover (a.k.a. Childish Gambino) i Beyoncé Knowles byli idealnymi obsadami dla dorosłych Simby i Nali, ale utwory, nad którymi mają pracować, po prostu nie pasują do energii oryginału. Jeśli masz zamiar stonować każdą piosenkę, aby spotkać się z niewytrenowanym piosenkarzem w miejscu, w którym się znajduje, lub dopasować inne niedawno niskie numery, to po co w ogóle Beyoncé?

Wywiad Eltona Johna GQ dotyczący premiery filmu lepiej zagłębia się w to, co poszło nie tak ze ścieżką dźwiękową, ale nawet ten cytat jest dość obciążający: „Muzyka była w dużej mierze częścią oryginału, a muzyka w obecnym filmie nie nie mają takiego samego wpływu. Magia i radość zostały utracone. […] Żałuję, że nie zaproszono mnie na imprezę częściej, ale twórcza wizja filmu i jego muzyka była tym razem inna i nie byłam witana ani traktowana z takim samym szacunkiem. To bardzo mnie zasmuca. Bardzo się cieszę, że właściwy duch muzyki żyje dzięki musicalowi scenicznemu Król Lew. ”,

Numery muzyczne: 0,

Sukces: druga uwaga

Pięć lat po wydaniu Cinderelli, Mulan z akcją na żywo wraca do swojej formuły – rezygnując ze wszystkich piosenek na rzecz utworów instrumentalnych – z tych samych względów tonalnych.

„To nie będzie tradycyjne„ włamywanie się do muzycznych ”[piosenek]” – wyjaśnił producent Jason Reed Colliderowi podczas wizyty na planie w 2018 roku. „Nie zamierzają przerywać swoich treningów, aby zrobić duży muzyczny numer do kamery. Jest jednak wiele piosenek, które są ikoniczne dla tego filmu i opowiadają świetną wersję historii, i są bardzo pomocne w tworzeniu tego filmu. W animacji jest trochę łatwiej utrzymać napięcie i rzeczywistość na miejscu, a ludzie wciąż zaczynają śpiewać i śpiewać do kamery. Podjęliśmy decyzję, że chcemy, aby świat – mimo że jest to fantazja – bardziej ugruntowany, bardziej realistyczny, aby te emocje naprawdę grały, a zagrożenie jest bardzo realne. Więc używamy muzyki w nieco inny sposób. ”,

Niestety Mulan próbuje zjeść ciasto i też je zjeść, jeśli chodzi o ulubioną ścieżkę dźwiękową filmu animowanego. Scena z Hua Jun i innymi mężczyznami na obozie treningowym wkłada do ust tekst „A Girl Worth Fighting For” jako dialog, z wyjątkiem tego, że wychodzi z niego irytująco śpiewająco. Jest kwestia wyrzucenia, że ​​zrobię z nich mężczyzn, których należało porzucić, to panie, zrobię z ciebie mężczyznę albo to nic.

Ale największym błędem jest „Reflection” – który, żeby było jasne, przekształca się z pokornego utworu „I want” w epicką odmianę instrumentalną w sekwencjach, w których Mulan najpierw przebiera się za Hua Jun, a następnie zrzuca swoje przebranie aby triumfalnie wjechać do bitwy, aby ocalić innych żołnierzy.

Jest tylko jeden poważny problem: ponieważ Mulan nigdy nie śpiewa „Reflection” i nie wyraża swojej ambiwalencji co do gapiącej się na nią twarzy, tak naprawdę nie ma to żadnego znaczenia dla fabuły tego filmu, gdy gra refren. To nie powstrzymuje go przed szarpaniem za serce, ale jest to wyłącznie reakcja chemiczna oparta na muzyce zakorzenionej w naszych mózgach ponad dwadzieścia lat temu. Mając dwa covery „Reflection” – Christina Aguilera nagrywająca nową wersję i Liu śpiewającą wersję mandaryńską – odtworzenie napisów końcowych wypełnia te teksty dla każdego, kto ich nie zna, ale działa wstecz.

Co ciekawe, Disney sprowadził Christinę Aguilerę z powrotem, aby nagrała nowy numer, bez wątpienia próbując wykorzystać nostalgię widzów za jej wykonaniem „Reflection”. Osobiście bardzo bym chciał zobaczyć, jak Lea Salonga powraca w filmie „Lojalna odważna i prawdziwa”, ale Disney liczył na to, że jej były Myszeketer i gwiazda popu jeszcze bardziej przywiążą publiczność do oryginału.

Reed pomylił się, że animowana Mulan zdołała zrównoważyć dramat i ponurą rzeczywistość wojny za pomocą przełamujących napięcie numerów muzycznych. Nie musimy szukać dalej, niż „Dziewczyna, o którą warto walczyć”, radosna oda żołnierzy do nagrody za zwycięstwo, gwałtownie zatrzymująca się, gdy napotkają spaloną wioskę – stanowcze przypomnienie, że nie są blisko końca wojny. Teraz ta Mulan na żywo najwyraźniej nie była przygotowana do tego samego przesunięcia tonów, ale wciąż oszukuje emocjonalny rezonans z odłączonych muzycznych sygnałów.

Mulan jest już dostępna w Disney +.

Tytuł oryginalny: To Sing or Not to Sing in Disney Live-Action Remakes
Źródło: d-o-g

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest

Serdecznie polecamy nasze zaprzyjaźnione serwisy: