Wpis powstał dzięki współpracy z:

Bill & Ted Face the Music Review: A Most Triumphant Send-Off for the Wyld Stallyns

Bill & Ted Face the Music pojawia się jako trzeci rozdział w wielkoformatowej sadze The Great Ones i stanowi doskonały punkt kulminacyjny długiej trylogii.

Piosenka, która ratuje wszechświat. Cały kręgosłup narracyjny Billa i Teda zawsze opierał się na tej idei i jest zakorzeniony w tej idei. Zadaniem Dwóch Wielkich jest nie tylko zjednoczenie ludzkości. W Bill & Ted Face the Music Wyld Stallynowie muszą stworzyć pojedynczy utwór, który powstrzyma całe kontinuum czasoprzestrzenne przed implozją w sobie. Zadanie, którego nie byli w stanie wykonać, odkąd ten ciężar został narzucony na nich przez ich mentora Time’a Rufusa w młodym wieku 17 lat. W średniowieczu Bill S. Preston Esquire i Ted Theodore Logan nie są teraz bliżej śpiewania piosenka, która ratuje nas wszystkich, niż w starym dobrym 1989 roku. I jest to dylemat, z którym każda kreatywna osoba nawet z odrobiną talentu może się identyfikować.

Najwyraźniej zawiedli ich prawdziwe przeznaczenie.

I to jest problem. To dzisiaj. Teraz. Nie ma już czasu. Dwaj wielcy muszą sięgnąć głęboko do swoich dusz i wyciągnąć hak, który wyrówna planety, naprawi wszystkie równiny rzeczywistości i przyniesie pokój całemu życiu. Nie jest to łatwe zadanie, mają tylko 72 minuty na osiągnięcie tego życiowego celu. I pamiętaj, że zegar w San Dimas zawsze działa. To jest właśnie definicja scenariusza tykania zegara. I idealna narracja, na której można zawiesić to, co przypuszczalnie będzie ostatnią przygodą dla naszych dwóch najlepszych przyjaciół.

Bill i Ted Face The Music wygląda, czuje i śpiewa jak kontynuacja tej serii, gdy przyszliśmy wiedzieć to. Jest niesamowicie optymistyczny, powiew trwający 90 minut i krąży z pulsującym finałem, który powinien wywołać uśmiech na większości twarzy, zwłaszcza tych, którzy mają żywotne zainteresowanie i miłość do tej długiej serii, która obejmuje zarówno akcję na żywo. i animowany program telewizyjny, wiele serii komiksów, gry wideo, a nawet płatki śniadaniowe. Prawdziwy wysiłek zespołowy został podjęty przez twórców Eda Solomona i Chrisa Mathesona przy dalszej współpracy z gwiazdami Alexem Winterem i Keanu Reevesem. Reżyser Dean Parisot przenosi to wszystko do domu dzięki wybuchowi pogłosu i elektryczności, którego brakowało w większości późnych sequeli. Mogło to pójść nie tak na sto różnych sposobów, ale nasi chłopcy trzymają się podestu. I być może część 3 działa tylko wtedy, gdy Bill i Ted osiągną ten wiek w swoim przeznaczeniu.

Udało im się to.

Być może największy ciężar, jaki mamy, i najbardziej podatne wyzwanie dla zespół filmowy musi stworzyć utwór muzyczny, który w wiarygodny sposób łączy cały świat pod jednym parasolem. Trudno to sobie wyobrazić w naszym obecnym scenariuszu w świecie rzeczywistym, ale tym facetom jakoś udaje się wyciągnąć to wszystko w wiarygodnej odrobinie magii podróży w czasie, której kulminacją jest doładowany finał, który w jakiś sposób brzmi jak pierwsze dwie ścieżki dźwiękowe Billa i Teda połączone razem w mrożące krew w żyłach zakończenie serii.

Bill i Ted Face the Music jest pełen szalonych pomysłów, starych ulubionych, zabawnych nowych postaci i więcej niż kilku nieoczekiwanych niespodzianek. Doskonała przygoda to film o podróżach w czasie. Bogus Journey opowiada o życiu pozagrobowym. Być może Face the Music mogło skręcić w inną nieoczekiwaną drogę, by zbadać jakiś dziwaczny podgatunek. Ale główna historia tutaj dotyczy starzenia się. I radzić sobie z tym z pierwszej ręki. Który trudno jest pomieścić w widocznej konstrukcji zbudowanej z odwiedzania różnych okresów lub wędrówki przez Niebo i Piekło. To jest najbardziej egzystencjalna misja Billa i Teda.

Aby znaleźć prawą ścieżkę i uszczęśliwić fanów, polega na zebraniu razem chwiejnej szopy, która wydaje się, że wszystko może spaść w każdej chwili, zbudowanej z pierwsze dwa wpisy w kanonie, jednocześnie czerpiąc niektóre z jego pomysłów i jazzowego tonu z komiksów Marvela, które kontynuowały przygody Wylda Stallynsa do połowy lat 90-tych.

To są równe części Doskonała przygoda i Bogus Journey, wystarczająco sprytnych oddzwonień i żartów, by wszystko toczyło się w pośpiechu. Do tego wnosi na stół coś świeżego i nowego. Mianowicie córki Billa i Teda, Billie i Thea, które wyruszają na poboczną misję w czasie, aby zebrać muzyków o historycznym znaczeniu, aby pomóc swoim ojcom w znalezieniu haczyka do tej jednej wspaniałej piosenki, która połączy to wszystko w całość.

< p> Na początku Excellent Adventure Bill i Ted nie wiedzą, jak grać na swoich gitarach. Żartem jest, że kiedyś staną się największymi muzykami na świecie. Teraz, po pięćdziesiątce, początek filmu pokazuje nam, że udoskonalili prawie każdy instrument na naszej planecie. Jednak nie trafili w tę jedną idealną nutę, która jednoczy razem kosmos. To ciężka metafora, z którą prawie każdy może się identyfikować. Ciężar oczekiwań. Bill i Ted chcą pogodzić się z tym oczekiwaniem i tym, co osoba w końcu z tym zrobi pod koniec dnia.

Bill i Ted Face the Music nie jest filmem idealnym. To zgryźliwy mały zgiełk z dużym sercem, humorem i brawurą. Jest niezwykle sympatyczny na każdym poziomie. To idealne zakończenie dla naszej ukochanej Wyld Stallyns.

Tytuł oryginalny: Bill & Ted Face the Music Review: A Most Triumphant Send-Off for the Wyld Stallyns
Źródło: movieweb

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest

Serdecznie polecamy nasze zaprzyjaźnione serwisy: