Wpis powstał dzięki współpracy z:

Netflix Challenger Doc: How The Filmakers znaleźli odkupienie i optymizm po tragedii

Eksplozja promu kosmicznego Challenger w 1986 roku była jedną z najbardziej dramatycznych tragedii w Ameryce. W czasie rzeczywistym miliony Amerykanów, w tym dzieci w wieku szkolnym w całym kraju, były świadkami dezintegracji wahadłowca w wyniku awarii solidnej rakiety, która pochłonęła życie wszystkich siedmiu astronautów na pokładzie. Misja miała szczególne znaczenie narodowe, ponieważ była wysoka

Eksplozja promu kosmicznego Challenger w 1986 roku była jedną z najbardziej dramatycznych tragedii w Ameryce. W czasie rzeczywistym miliony Amerykanów, w tym dzieci w wieku szkolnym w całym kraju, były świadkami dezintegracji wahadłowca w wyniku awarii solidnej rakiety, która pochłonęła życie wszystkich siedmiu astronautów na pokładzie. Misja miała szczególne znaczenie dla całego kraju, ponieważ nauczycielka z liceum imieniem Christa McAulife została wybrana na pierwszego prywatnego obywatela w kosmosie, co doprowadziło do zwiększenia zainteresowania mediów i rozgłosu.

Niezliczone programy, filmy dokumentalne i książki przedstawiają wszystkie aspekty misji NASA, która poszła strasznie źle. Nowy serial dokumentalny Netflix, Challenger: The Final Flight, wyróżnia się, opowiadając ludzkie historie związane z wypadkiem, w tym relacje z pierwszej ręki od decydentów z NASA i rodzin astronautów, których życie zmieniło się nieodwołalnie rankiem 28 stycznia, 1986.

Projekt wywodzi się od J.J. Abramsa Bad Robot Productions i dyrektor wykonawczy Glen Zipper, a współreżyserem byli Steven Leckart i Daniel Junge (który zdobył Oscara w 2012 roku za Saving Face). Podczas niedawnej rozmowy z zoomem Zipper, Leckart i Junge opowiedzieli Den of Geek o swoich osobistych wspomnieniach z eksplozji Challengera. Zipper i Junge wspominają, jak zostali wyciągnięci z klasy i pokazali szokujące nagrania swoim nauczycielom. Leckart mówi, że był na tyle młody, że nikt nie wiedział, jak z nim rozmawiać o katastrofie.

„Ten projekt był dla mnie osobiście sposobem na próbę zrozumienia czegoś, co w rzeczywistości bardzo mnie niepokoiło w młodym wieku i faktycznie zniweczyło moje własne marzenia o kosmosie i astronautach” – mówi Leckart. „To było moje pierwsze doświadczenie śmierci i bardzo dziwny sposób pogodzenia się z:„ Co to znaczy, że nie wracają do domu i nie wracają? ” To niepokojące dla dziecka oglądanie. ”,

W swoich czterech odcinkach Challenger: The Final Flight upamiętnia jedną z najbardziej zróżnicowanych załóg lotniczych NASA i przedstawia kontekst naukowy i biurokratyczny, który doprowadził do katastrofy. W poniższych pytaniach i odpowiedziach Zipper, Leckart i Junge zastanawiają się nad emocjonalnym procesem wywiadu i ostatecznie tym, jak znaleźli historię odkupienia i optymizmu zrodzoną z narodowej tragedii.

Den of Geek: Jak zdecydowałeś zająć się katastrofą Challengera jako swoim następnym projektem?

Steven Leckart: W 2015 roku zakończyliśmy wspólnie nasz drugi projekt. Glenn powiedział tylko: „Cóż, myślę, że nasz następny wspólny projekt powinien być dla nas obu czymś naprawdę osobistym, natychmiastowym”. W chwili, gdy powiedział „Challenger”, powiedziałem: „Wchodzę. Brzmi fantastycznie”. Ponieważ jestem na tyle dorosły, że byłem świadkiem tego momentu w szkole podstawowej, ale jestem też na tyle młody, że nigdy w pełni nie rozumiałem, co się stało, i była to po prostu świetna okazja, aby zanurzyć się w nim.

Osobno Daniel i ja spotkaliśmy się mniej więcej w tym samym czasie, kiedy zaczęliśmy rozmawiać o Challengerze. Zostaliśmy przedstawieni przez kogoś innego ze społeczności doktorów, aby spróbować współpracować. Tak się nie stało. Zanim ten projekt powrócił, a Daniel został zaproponowany jako mój współreżyser, znaliśmy się już i chcieliśmy razem pracować. To było nieoczekiwane.

Daniel, czy wciągnęli Cię w kopanie i krzyczenie?

Daniel Junge: Nie, w ogóle. Nie trzeba się zastanawiać, kiedy masz spotkanie i pierwszą rzeczą, którą mówią, jest Challenger, a ty mówisz: „Wchodzę”. Naszą pierwszą propozycją był Netflix i czuliśmy się tam dość pewni, a potem, że zamierzają to zrobić.

Zrobiłem wiele wskazówek, ale myślę, że ten przyniósł korzyści z wielu intensywnych, ożywionych dyskusji, ponieważ zrobienie takiej serii jest bardzo skomplikowane. Myślę, że oboje zgadzamy się, że gdyby któryś z nas zrobił to sam, nie byłoby to tak dobre, jak jest z powodu tych ożywionych dyskusji i faktu, że jest tu wiele ruchomych części. Jest historia, jest nauka, są osobiste historie, jest polityka i są kontrowersje. Równoważenie wszystkiego pochodziło nie tylko od nas dwóch, ale od całego zespołu. Czasami się nagrzewał, ale myślę, że będzie lepiej. Nigdy nie doszło do ciosów.

Glen Zipper: Żaden z nich nigdy nie został trafiony przez drugiego, ale to dlatego, że stanąłem między nimi i kilka razy dostałem w twarz, oddzielając ich.

Steven Leckart: Z całą powagą, pomijając żarty, jedna z rzeczy, która była tak korzystna dla współreżysera… Wywiady są tak emocjonalne, niektóre z nich, a niektóre z nich nakręciliśmy po dwa w tym samym dzień. Wydawało mi się, że możliwość podskoczenia na krześle przez dwóch reżyserów pod pewnymi względami jest naprawdę przydatna. Po prostu siedzisz z czyimś bólem i emocjami i jesteś po prostu wycierany. Posiadanie kogoś innego, kto mógłby wkroczyć i pomóc rozbić obciążenie, było niezwykle przydatne.

Co chcieliście osiągnąć dzięki Challengerze, co by go wyróżniało? Jest tak wiele bogatych, interesujących wątków, którymi można się zająć tematycznie. A jak chciałeś podejść do tego z wizualnego punktu widzenia?

Gdy zaczęliśmy wymyślać strukturę, zaczęliśmy rozmawiać o tym, jak zamierzamy uchwycić wywiady. Wiedzieliśmy, że to będzie ciężki archiwalny film dokumentalny, ale wiedzieliśmy, że musi być duży i kinowy, jeśli chodzi o kamery.

Glen Zipper: Steven powinien naprawdę opowiedzieć o szczegółach, ale mogę nakryć do stołu, mówiąc, że to interesujące, obserwując, jak rozmawiamy o serialu i różnych wywiadach, które przeprowadziliśmy. Ciągle się ślizgamy i nazywamy to filmem. To serial, ale dla nas naprawdę przypomina film podzielony na cztery części.

Kiedy przyjrzeliśmy się wszystkim innym historiom Challengera, które zostały już opowiedziane, innym filmom dokumentalnym, istnieje powód, dla którego opowiadamy, dlaczego ten projekt jest tak inny. Ale też nikt z nas nie spotkał się z opowieścią, która wydawałaby się bogatym kinowym przeżyciem. Wszyscy zgodziliśmy się, że to coś, co chcieliśmy wnieść do stołu i myślę, że Daniel i Steven wykonali wspaniałą robotę.

Steven Leckart: Pierwszą rzeczą, która wyszła z bramki, było omówienie struktury i historii, zanim rozmawialiśmy o egzekucji, i dotarliśmy do czterech odcinków. Wiedzieliśmy, gdzie będą stałe fragmenty. Wiedzieliśmy, że chcemy zacząć w dniu premiery. Wiedzieliśmy, że chcemy zakończyć odcinek trzeci prawdziwą eksplozją i powstrzymać się przed pokazaniem go.

Pamiętam, jak rozmawialiśmy z Danielem i powiedziałem: „Myślę, że powinniśmy zrobić trzy kamery, ponieważ uważam, że powinniśmy iść do aparatu, ale używaj go bardzo oszczędnie i tylko wtedy, gdy mówimy głównie po eksplozji”. Pomysł polegał na tym, że będziesz żył w jednym odcinku, dwóch odcinkach, a potem nagle wpadniesz bezpośrednio do kamery i będziesz super tight. Twórcy filmu wiedzieliby, co robimy, ale przeciętny widz po prostu czułby, że coś się zmieniło, ale nie byłby w stanie tego określić.

Daniel zgodził się z tym, ponieważ było to interesujące założenie, ale potem powiedział: „Myślę, że powinniśmy nakręcić czwarty aparat i powinniśmy mieć to ruchome ujęcie, ten suwak”.

Skończyliśmy z tą konfiguracją z czterema kamerami, których nigdy nie robiłem w dokumencie z czterema kamerami. To nie jest pełna Wormwood, w której naprawdę się z tego strzelasz, ale myślę, że pozwoliło nam to zagrać wizualnie w sposób, który był naprawdę satysfakcjonujący i interesujący w edycji. Niektóre z suwaków wycinały momenty i monologi, które po prostu przez przypadek były fenomenalne. Myślę, że jest to bezpośredni rezultat tego, że dwóch reżyserów przychodziło z bardzo pochlebnymi, ale różnymi wizjami, a potem razem przyglądali się, jak wszyscy zagrali.

Netflix był wspaniały, mogąc nam zaufać i dać nam budżet na to. Ale do wcześniejszego punktu musiało to być większe i ambitne, a to również zaprowadziło nas na ścieżkę rekreacji i naprawdę staraliśmy się to zrobić w sposób, który byłby gustowny, interesujący i kinowy. Nakręciliśmy wiele rzeczy, nad którymi nie pracowaliśmy podczas montażu, i musieliśmy być ze sobą bardzo szczerzy, czy to działa? Czy to nie działa? Dlaczego to się dla nas rozpada? Ale rzeczy, które spowodowały cięcie, oglądanie i ponowne oglądanie, myślę, że to świetne. Myślę, że wygląda świetnie. Myślę, że nie odciąga Cię to od chwili.

Który aspekt Challengera byłby dla was najbardziej interesujący? Czy badania i wywiady zaprowadziły Cię w jakieś nieoczekiwane miejsca?

Glen Zipper: Jedyne, co na mnie rzuca się w oczy, to to, że podczas naszych wczesnych dyskusji wokół projektu rozmawialiśmy z ludźmi z naszego pokolenia i pokolenia przed nami o ich wspomnieniach z Challengera, a każdy ma niezatarte wspomnienie, ponieważ było tak traumatycznym wydarzeniem w naszej historii. Wszyscy myślą, że w pełni to rozumieją i wiedzą. To dla nich bardzo osobiste. Następnie mówimy: „Czy pamiętasz, kim byli astronauci?” Ich odpowiedź brzmiałaby: „Tak, oczywiście, że pamiętamy, że wszyscy astronauci są”.

Następnie grzecznie zapytaliśmy: „Czy możesz ich wymienić?” Mówili: „Tak, jest Christa McAuliffe, a potem jest…” I urywają się. Byli zażenowani, gdy zdali sobie sprawę, że nie wiedzą, kim byli ci inni astronauci, a czasami nawet byli w szoku.

To dało nam twórczy bodziec, aby chcieć opowiedzieć historię z perspektywy tych astronautów i ich rodzin. Byli to ludzie z życiem, pasjami, ambicjami, talentami i ludzie, którzy się o nie troszczyli. Żyjemy z tym obrazem eksplodującego Challengera przez tyle lat, że znieczuliliśmy go.

Steven i Daniel zrobili tak dobrze, że ponownie Cię poznali, aw niektórych przypadkach, z tymi postaciami. Zanim doszliśmy do wypadku w trzecim odcinku, ten obraz nabiera dla ciebie zupełnie nowego znaczenia. Zainwestowałeś w te siedem dusz, które są na Challengerze, a kiedy wydarzy się nieuniknione, kiedy wydarzy się ta tragedia, będzie to szarpanie w zupełnie inny sposób.

Steven Leckart: Pamiętam rozmowę, w której to było: ”OK, kim są ci inni astronauci? Spójrzmy na nich. Zacznijmy od rozpakowywania ich historii. Kiedy weszli do programu? Kim byli wcześniej? ”,

Kiedy po raz pierwszy wpadliśmy na pomysł [Grupy 8 NASA w 1978 r.] i na to, co reprezentowali w kategoriach otwarcia przestrzeni dla kobiet, osób kolorowych, wielu religii, lekarzy i naukowców, a nie tylko białych pilotów myśliwców. Kiedy zdaliśmy sobie sprawę, że możemy nawlec igłę i przywiązać wahadłowiec do tego marzenia o otwarciu przestrzeni dla wszystkich, a potem ustaliliśmy, kto wylądował na Challengerze, a potem, oczywiście, Challenger otworzył nawet dalsze drzwi dla Christy , naprawdę wydawało się, że między tą wielką ideą istniał bardzo wyraźny łuk.

Zdałem sobie sprawę, że niezależnie od tego, czy żyjesz, czy nie, jest to tak samo ważne dzisiaj, jak 35 lat temu. Myślę, że ludzie młodsi, miejmy nadzieję, rozpoznają i zobaczą, jak niesamowity i inspirujący był ten moment. Jesteśmy teraz u progu dalszej eksploracji kosmosu. Pomysł, że nie należy do jednego kraju ani jednej płci, i to wszystko jest bardzo ważne. Mam nadzieję, że serial, poza tragedią, przypomina o tym ludziom.

Największą niespodzianką dla mnie oglądając ten dokument jest to, jak bardzo współpracowali urzędnicy NASA, w tym ci na stanowiskach kierowniczych w tamtym czasie. Czy mógłbyś mi trochę opowiedzieć o tym, jak wyglądał ten proces, prosząc o te wywiady i ostatecznie zadając naprawdę, naprawdę trudne pytania?

Steven Leckart: Od samego początku wyjaśnialiśmy naszą wizję serialu i zawsze pochodziła ona ze szczerej ciekawości, a także ogólnie z miłości do programu kosmicznego. Naszym celem nie było ukrzyżowanie NASA ani agencji. Nie postrzegaliśmy tego jako historii dobrych i złych facetów i polowaliśmy na złoczyńcę. Zrozumieliśmy już, że Challenger to w dużej mierze opowieść o dysfunkcjach systemowych i biurokratycznych organizacjach, a ci ludzie są postawieni na bardzo trudnych pozycjach, często nie przez ich własne działania i własne działania.

Z ludźmi z NASA mówiliśmy bardzo jasno. Właśnie to chcemy osiągnąć i chcielibyśmy usłyszeć bezpośrednio od Ciebie. Daliśmy jasno do zrozumienia, że ​​nie będziemy przeprowadzać wywiadów z ludźmi, którzy studiowali ten materiał i pisali książki, ale tym nie żyli. Chcieliśmy po prostu, aby mogli podzielić się swoimi doświadczeniami na otwartym i bezpiecznym forum, i stworzyliśmy dla nich przestrzeń, w której mogliby powiedzieć nam wszystko, co czują się komfortowo. Ostatecznie to, co widzisz na ekranie, jest bardzo szczerym i otrzeźwiającym, jak to ujął, doświadczeniem odkrywczym.

Nie ma żadnych nowych informacji. Komisja prawie to zajęła, ale dzięki szczerości wywiadów naprawdę zaczynasz odczuwać, że ta historia, chociaż została położona do łóżka tak wiele lat temu, niekoniecznie rozwiązała się dla niektórych z tych ludzi.

Jak było z drugiej strony? Dla rodzin astronautów jest to oczywiście bardzo emocjonalna sprawa. Czy możesz mi trochę opowiedzieć o tym, jak wyglądało to doświadczenie kręcenia tych wywiadów i przebywania tak blisko ludzi, których życie zostało przez to tak głęboko dotknięte?

Glen Zipper: Zrobiłem wiele filmów o mrocznej tematyce i tragicznych rzeczach. Żadne z nich nie było tak daleko w przeszłości, więc myślę, że zaskoczyło mnie, jak wszechobecne są te emocje w przypadku tych tematów. Te wywiady trwały co najmniej trzy godziny. Niektóre z nich zajęły cały dzień. Pytanie numer trzy brzmiało: „Opowiedz mi o tamtym dniu”. Często zdarzało się to dopiero po drugiej, trzeciej godzinie. Myślę, że w tamtym momencie byli naprawdę gotowi na przełom i naprawdę, myślę, że byli gotowi się podzielić.

Daniel Junge: Myślę, że tak. Ludziom, którzy wcześniej zajmowali się prasą, powiedzieli nam później, że było inaczej. Nie tylko dlatego, że są cztery kamery, ale różni się tonem i tonem, z którymi przeprowadziliśmy te wywiady.

A jeśli chodzi o ludzi, którzy robili bardzo mało mediów, myślę, że przyznali się i od tamtej pory przyznali, że przeprowadzenie wywiadu pomogło im pogodzić pewne uczucia. Myślę, że w najlepszym przypadku filmy dokumentalne mogą być w pewnym sensie formą terapii i to jest darmowe. Nie musisz za to płacić.

Steven Leckart: Ale rozmawialiśmy z niektórymi członkami rodziny, a właściwie wszystkimi, z którymi rozmawialiśmy, i odpowiedź, jaką otrzymaliśmy od nich w serialu, była zdecydowanie pozytywna. Bardzo niewiele osób w tym momencie widziało serial. Nie wiemy, co odczuje ogół społeczeństwa, ale wiem, że ja osobiście odczuwam ulgę, że oni czują, że oddaliśmy tę historię sprawiedliwie i zrobiliśmy to dobrze przez nich i członków ich rodzin, to znaczy świat do mnie. Cokolwiek się stanie [gdy dokument zostanie opublikowany w serwisie Netflix] i posuniemy się naprzód, przynajmniej wiemy, że zrobiliśmy to dobrze.

Czy były wywiady, o które prosiliście, ale nie mieliście dostępu?

Steven Leckart: Jest jedna rodzina astronautów, do której mieliśmy nadzieję dołączyć. Odmówili udzielenia wywiadu. Nie jesteśmy do końca pewni, co się tam działo, ale dołożyliśmy wszelkich starań, aby zasadniczo ożywić tę postać poprzez jego kolegów i przyjaciół z NASA. Nie sądzę, żeby oglądając serial miał wrażenie, że czegoś nam brakuje.

Ostatni odcinek jest tak potężny. Najbardziej emocjonalne dla mnie było to, że widziałem, jak nadzieja nadchodzi pod koniec, co to oznaczało dla programu kosmicznego i co oznaczało dla rodzin powrót NASA w kosmos po tragedii. Czy możesz mi trochę opowiedzieć o postprodukcji i o tym, jak dopracowałeś przesłanie ostatniego odcinka?

Daniel Junge: Zawsze chcieliśmy zakończyć odkupieńczy koniec, nie tylko dlatego, że jest to tylko kłopot, ale także dlatego, że jest to ostatecznie odkupieńcza historia. Myślę, że trzeba pamiętać o ponad setkach bezpiecznych lotów wahadłowca, większość z nich po Challengerze, co oznacza, że ​​niektóre rzeczy zrobili dobrze i zrobili niesamowite rzeczy. Chcemy, abyście to zrozumieli zarówno przed Challengerem, jak i później. Ale także kiedy go konstruowaliśmy, czasami trzeba wzmocnić rzeczy w post, aby poczuły się w określony sposób, po prostu przemówił. Samo oglądanie, jak wysycha bez muzyki, było zbawienne. To takie jasne.

Tytuł oryginalny: Netflix Challenger Doc: How The Filmmakers Found Redemption and Optimism From Tragedy
Źródło: d-o-g

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest

Serdecznie polecamy nasze zaprzyjaźnione serwisy: